Komentarz do spraw bieżących
dr Wojciech Żebrowski
Tytuł tego felietonu zaczerpnąłem z artykułu red. Jonasza Dota „Kłamstwo w które wierzymy” opublikowanego w magazynowym wydaniu Kuriera Szczecińskiego z dnia 30 stycznia 2026 r.
„Kakistokracja, to rządy najgorsze z możliwych. My nie mamy demokracji. Mamy kulawą komunę napędzaną marksizmem dla ubogich intelektualnie. Opodatkują każdy twój sukces, żeby sfinansować własną nieudolność. Dobili rolnictwo, dobrali się do lodówek… Mercosur, Zielony Ład, kłamstwo na kłamstwie. A ludzi to nie obchodzi… Premier nakłamał – nieważne. Okradł – nieważne. Dociska – nieważne. Lewica codziennie robi prostytutkę z logiki – też nieważne. Ważne, że w Lidlu promocja…
I myślę, że żyjemy w czasach, w których kłamstwo jest nową prawdą, głupota nową mądrością, a sprzedawanie się – obywatelską cnotą. Kto mówi prawdę, jest ekstremistą. Kto myśli samodzielnie – zagrożeniem. Kto milczy – ten żyje spokojnie. Nie ma co. Bardzo ciekawa epoka. Szczególnie dla kłamców”.
Zgadzając się całkowicie z diagnozą autora zastanawiam się nad przyczynami takiego stanu rzeczy. Sądzę, że można wskazać na trzy główne przyczyny. Po pierwsze – hedonizm. Po drugie – laicyzacja. Po trzecie – powszechna dostępność mediów. Dwie pierwsze wdarły się w głowy zakompleksionych izolacją od świata Polaków, jako substytut nowoczesności „zachodu”. W istocie był to zwrot ku starożytności, do Arystypa z Cyreny /V-IV p.n.e/ – autora poglądu, iż przyjemność i rozkosz cielesna są głównym celem życia. Współczesny hedonizm polega to głównie na maksymalizacji własnych przyjemności, w tym konsumpcji, zaś minimalizacji cierpienia i przykrości. Laicyzacja to siostra hedonizmu. Stojąc w opozycji do słów dzisiejszej ewangelii: „Błogosławiony /czyli szczęśliwy/, który idzie w imię Pańskie” neguje Boga i jego przykazanie zakazujące szerzenia fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu. Kłamstwo stało się popularne, ponieważ ułatwia autorealizację celów przyjemnościowych. O ile dla wierzących jest grzechem, wymagającym spowiedzi i stosownej pokuty, o tyle dla niewierzących zerowym kosztem „transakcji słownej”. Rozległa, różnorodna i ogólnie dostępna infrastruktura medialna zachęca osoby zideologizowane, pozbawione hamulców moralnych, do szerzenia kłamstwa w telewizji, prasie, internecie, w mediach i na platformach społecznościowych. Żywym, nad wyraz charakterystycznym przykładem „wialni” kłamstw i zaprzedania się „obcemu duchowi” jest Joanna Szczepkowska. Osoba wykształcona, członkini literackiego rodu, do której idealnie odnosi się opinia Jerzego Surdykowskiego adresowana do jej podobnych: „Szkodnikiem, a nawet zbrodniarzem jest ten, który dysponując rozumem – wykorzystuje erupcję głupoty do swoich osobistych lub partyjnych celów. Świat głupca zwalnia od myślenia, ale nie zwalnia od nienawiści”. Wysoce znamienna jest również postawa innej pani, ekspertki medialnej z 40-letnim doświadczeniem, pani Edyty Wojtczak, uwielbianej prezenterki TVP czasów PRL-u. Oto, co w rozmowie z „Faktem” powiedziała się na temat współczesnej telewizji: „W ogóle nie oglądam. To, co pokazuje dzisiaj telewizja, to przepraszam bardzo, ale są jakby śmiecie”. Dwie panie, a jakże różne prezentują wartości.
O dwu innych ciekawych faktach przeczytałem ostatnio w internecie. Oba ważne i inspirujące. Nowy i nowoczesny metropolita krakowski kardynał Grzegorz Ryś ogłosił niedzielną zbiórkę pieniędzy darem dla ludności cierpiącej z powodu wojny i mrozów na Ukrainie. Konkretnie miała to być suma środków zebrana na tacę we wszystkich kościołach podległych krakowskiej kurii. Z kolei ateistka, posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska wyraziła na Platformie X dość niepopularną opinię o WOŚP i J. Owsiaku: „Wrzuciłam dzisiaj młodym wolontariuszom do puszki. Dla zdrowia dzieciaków. Każdy grosz jest ważny! Natomiast nienawidzę szantażu moralno-politycznego Owsiaka i kręgów liberalnych, że każdy MUSI brać w tej akcji udział… nie podoba mi się upolitycznienie WOŚP i nie będę tego firmować”. Póki co, jakoś cicho zarówno o inicjatywie kardynała Rysia, jak i o krytycznej opinii A.M. Żukowskiej. Czy wyobrażacie sobie Państwa rejwach, jaki byłby we wszystkich mediach, gdyby tak zamienić wymienione osoby?…
Ideologizacja, czyli zatruwanie kłamstwem rzeczywistości niszczy nasze życie publiczne. Remedium na tę społeczną chorobę, to powrót ludzi od poziomu egoistycznej, komfortowej egzystencji do dostatniego, kulturalnego i rozumnego życia w przyjaźni z ludźmi i z Bogiem. Nie da się tego zrobić ani z nauczycielami, którzy deprecjonują religię i jej pożądaną funkcję wychowawczą, ani z wyznawcami poglądu, celebrytami i decydentami samorządowymi, jak aktorka Dorota Stalińska, którzy publicznie sprzeciwiają się obecności krzyża w sali szkolnej, ani też z politykami lewicy typu Krzysztof Gawkowski, prącymi w sejmie do ustawowej zamiany tradycyjnych określeń: „mąż” i „żona” na idiotyczne propozycje unijne: ” pierwsza i druga osoba” w małżeństwie. Konieczny jest powrót do niezbędnej współpracy kościoła i rządu, długookresowy plan reaktywacji zdrowego rozsądku i inspirowanej chrześcijaństwem postawy obywateli, konsekwentnie i odważnie wyrażanej słowem i czynem w rodzinach, w szkole, w instytucjach publicznych.
/ -/ Wojciech Żebrowski
